Po mojemu.

Odkryłam Amerykę. :)

Chyba każdy czuje, że z roku na rok ze świąt spuszcza się powietrze. Człowiek w prawdziwej jest już zarzucany reklamami świątecznymi od połowy listopada, ale to nie ma wpływu na przeżycie świat. Może jedynie zirytować.

Nie, w te święta nie zmieniło się nic. Atmosfera, powiedzmy rodzinna, potrawy... Tak właściwie to nie mam pojęcia, które wchodzą w konkretny skład dwunastu. Robi się coś z niczego. A dookoła tylko narzekający ludzie. W takich warunkach jednak świąt nie będzie. Mimo, że zjemy kolację, zaśpiewamy kolędę i podzielimy się opłatkiem to świąt NIE BĘDZIE.

Święta to coś więcej niż kupione w sklepie śledzie, uszka i barszcz z torebki. Święta, to zapach, ludzie bliscy, którzy mimo kłótni dzień wcześniej potrafią sobie wybaczyć, ale szczerze i trwale. No ludzie, to nie jest trudne. Podobno zwierzęta nawet mówią ludzkim głosem w wigilię... A człowiek? Nie potrafi się na to zdobyć. Przygotowanie świąt nie może być takie nagłe. Uważam, że powinno się je celebrować. Tak. Choinkę, żywą, wybrać razem, ubrać ją rano w wigilię, wbić goździki w pomarańczę, upiec ciasto inne niż zawsze. Skupić się na tym co się robi. Ludzie siadając do stołu myśli nadal mają gdzie indziej. Niestety, Tylko od nas samych zależy to jak święta przeżyjemy. I jeszcze jedno... Życzenia. Jeśli mają być, to niech będą szczere. I nie stawiajcie talerza dla nieznajomego gościa, skoro i tak nie zamierzacie go wpuścić. Bez obłudy...

Dobra, skończyłam. Trochę mi się dziś miesza. Może za rok lepiej ogarnę temat, bo czuję, że jest co dopowiadać. A wam czego brakuje w święta?