Po mojemu.

Tarararam...

Nie dorosłam, ani do zimy, ani do Vivaldiego. Chociaż, jeśli w Vivaldim da się lubić połowę utworu, to w zimie tylko pierwsze mroźne 3 dni. Serio.

Bo z zimą to pięknie tylko na zdjęciu, a nie z ciemnego rana na przystanku... I te skandalicznie krótkie dni. Ehh... Przeczekać to. No. To chyba starczy na dziś tego narzekania. Będę je porcjować, co by nie wpaść w Rów Mariański, położony w zachodniej części Oceanu Spokojnego. Także miłego piątku. :)